Początek spotkania należał do gości, choć bielszczanie też mieli swoją szansę, gdy sytuacji "sam na sam" nie wykorzystał Jakub Wnęczak. Natomiast już w 6. minucie zabrzanie objęłi prowadzenie, gdy piłkę między słupki skierował Olivier Mierzwa. Choć goście naciskali, w miarę upływu czasu do głosu dochodzili "Rekordziści". W 34. minucie Jakub Wiertelorz trafił w słupek, co było pierwszym ostrzeżeniem dla Gwarka. Kilka chwil później szarżującego w polu karnym Rafała Walaszka nieprzepisowo powstrzymywali rywale i sędzia podyktował rzut karny dla miejscowych. Do piłki podszedł Jakub Wnęczak i w 39. minucie doprowadził do remisu.
Wynik 1:1 utrzymał się do przerwy, a tuż po niej do ataku ruszyli gospodarze. W 60. minucie dostali drugą szansę na gola z rzutu karnego, gdy zawodnik Gwarka zagrał piłkę ręką. Ponownie na 11. metrze futbolówkę ustawił Jakub Wnęczak i celnym strzałem dał prowadzenie swojej drużynie. W 63. minucie było już 3:1, gdy akcję Rekordu sfinalizował Tobiasz Szweda, natomiast w 75. gola na 4:1 zdobył Kamil Gumółka. Ostatni kwadrans należał do zabrzan, którzy usilnie próbowali odwrócić niekorzystny wynik. Napędził ich gol z rzutu karnego, którego w 77. minucie skutecznie wyegzekwował Adam Dudek. Rezultat 4:2 już się jednak nie zmienił i z trzech punktów mogli cieszyć się bielszczanie.
- Przed pierwszą straconą bramką mieliśmy doskonałą sytuację, ale Jakub Wnęczak nie trafił do siatki. Później padł tak naprawdę kriozalny gol dla przeciwnika, bo zaspaliśmy po strzale, który nasz bramkarz sparował, a nasza linia obrony stanęła. Przegrywaliśmy zero do jednego, ale się podniesieliśmy. Wyrównaliśmy z rzutu karnego a w przerwie powiedzieliśmy sobie kilka słów, wprowadziliśmy kilka nowych rozwiązań, nie tylko tych taktycznych, ale też wolicjonalnych i to zadziałało. Po przerwie strzelamy trzy bramki i wygrywamy mecz - relacjonuje Daniel Kubaczka, trener juniorów Rekordu. - Generalnie mecz był dobry, a jego intensywność stała na wysokim poziomie. Drużyna Gwarka w początkowej fazie spotkania narzuciła wysokie tempo, a my tak naprawdę się broniliśmy. Natomiast od trzydzistej piątej minuty to my dyktowaliśmy warunki gry. Zespół z Zabrza nie stworzył takiego stuprocentowego zagrożenia, co też jest dobrym prognostykiem przed następnymi spotkaniami - dodał szkoleniowiec gospodarzy.
- Ja mogę tylko pochwalić sędziego, bo był pierwszoplanową postacią w tym meczu. Uczulałem swoich zawodników w przerwie, że nie mają się dać sprowokować głupimi decyzjami arbitra, który w mojej ocenie skandalicznie prowadził te zawody. Z jednej i z drugiej strony. Nie dał tym chłopakom normalnie w piłkę pograć - grzmiał po ostatnim gwizdku Janusz Kowalski, trener Gwarka. - Niestety są to młodzi chłopcy i nie potrafią, jak widzą takie rzeczy, które się dzieją na boisku, zapanować nad emocjami. Wkrada się wtedy taka gra, której my nie chcemy uczyć. My chcemy grać w piłkę, chcemy grać podaniami, chcemy konstruować akcje, ale jak gra jest taka szarpana, rwana, bo sędzia uważa, że on jest najważniejszy na boisku, to tak to niestety wygląda. Naprawdę jestem zdegustowany tym meczem. Ja jestem po to, żeby uczyć tych młodych ludzi gry w piłkę nożną, jestem po to, żeby im wpajać, że wynik jest ważny, ale nie sam wynik, tylko to, w jaki sposób się go osiąga. Mnie nie interesują zwycięstwa, w których kopiemy piłkę do przodu lub wybijamy w aut, gdy się bronimy. Takie coś mnie nie interesuje, bo zdaję sobie sprawę, że jak tak będą grali ci chłopcy, to nikt z nich nie będzie grał na poziomie centralnym. Umówmy się, że kibice mogą mówić, że dużo emocji było, dużo bramek, dużo sytuacji, ale to była kopanina. Zwłaszcza w drugiej połowie - dodał opiekun drużyny gości.
Tabela i wyniki I Ligi Wojewódzkiej Juniorów "ŚCF REKPOL" >>> TUTAJ <<<
Źródło: Łukasz Bielski / beskidzkapilka.pl